Mateczka

Św. Marię Franciszkę Kozłowską mariawici nazywają Mateczką. Termin "Mateczka" używany jest w żeńskich zakonach w odniesieniu do przełożonej domu lub zgromadzenia. Przełożona taka powinna być opiekunką, starsza siostrą, przewodniczką sióstr zakonnych żyjących pod jednym dachem, lub według jednej ustawy zakonnej. Zakres opieki sprawowanej przez przełożoną był zbliżony do opieki, jaką matka biologiczna sprawuje nad swymi dziećmi. Dlatego w odróżnieniu od matki biologicznej, siostry zakonne często tytułowały swą przełożoną "mateczką".

Feliksa Maria Franciszka Kozłowska była nie tylko Założycielką, ale i przełożoną zgromadzenia zakonnego sióstr w Płocku - dla sióstr tych była "Mateczką". Równocześnie Maria Franciszka była Założycielką i nieformalną - moralną oraz duchową - przełożoną Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów. Członkowie tego zgromadzenia męskiego także, na wzór sióstr, tytułowali Ją Mateczką. Określenie to nie było li tylko wynikiem tradycji zakonnej. Mateczka troszczyła się o byt ziemski sióstr oraz rozwój duchowy zakonu żeńskiego i męskiego. Była więc jak matka, spolegliwą opiekunką w pełnym tego słowa znaczeniu. Była Mateczką. Duchowego wsparcia i dobroczynnych skutków Jej działalności kulturalno-społecznej doświadczali również wierni mariawiccy - dla nich także była i pozostała Mateczką.

(fragment z książki "Św. Maria Franciszka Kozłowska" Sł. Gołębiowski)


Święta, Błogosławiona...

W Kościele Starokatolickim Mariawitów Założycielkę Mariawityzmu Siostrę Marię Franciszkę Feliksę Kozłowską nazywamy świętą, błogosławioną. Określeń tych używamy zamiennie, zarówno w modlitewnikach jak i czasopismach oraz wypowiedziach publicznych, ponieważ z wypowiedzi Pana Jezusa i apostołów, zapisanych w Piśmie Świętym Nowego Testamentu wynika, że są to synonimy określające osoby, które doskonale wypełniały Wolę Bożą, które realizując swoje życiowe powołanie kierowały się zawsze miłością Boga i bliźniego.

W kazaniu na górze Pan Jezus nazywa błogosławionymi wszystkich cichych, miłosiernych, czystego serca, pokój czyniących, znoszących prześladowania i innych - praktykujących cnoty chrześcijańskie (Mt 5,3-11). Niewiasta zachwycona naukami Pana Jezusa sławi Jego Matkę mówiąc: „błogosławiony żywot, który Cię nosił...” (Łk 11,27). Samego Pana Jezusa nazywano błogosławionym - dzieci w świątyni wołały: „Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie” (Mk 11,9). W Starym Testamencie, m.in. w Psalmach określenie to występuje jako przymiot Pana Boga: „Błogosławiony jesteś, Panie, naucz mnie Twoich ustaw!”(119,12).

Świętymi, apostołowie nazywali wszystkich wierzących w Chrystusa. W Liście Pawła do Rzymian czytamy: „umiłowanym Boga, powołanym świętym: Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa (1,7). Wspierajcie świętych w potrzebach, okazujcie gościnność (12,13). Macedonia bowiem i Achaja postanowiły urządzić składkę na ubogich spośród świętych w Jerozolimie (15,26)”.

Również w innych listach apostoł Paweł pisze: „Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, i Tymoteusz, brat, do Kościoła Bożego, który jest w Koryncie, wraz ze wszystkimi świętymi, jacy są w całej Achai. Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa”. (2 Kor 1,1-2). „Pozdrówcie się nawzajem pocałowaniem świętym. Pozdrawiają was wszyscy święci” (2 Kor 13,12). „Paweł, z woli Bożej apostoł Chrystusa Jezusa, brat do świętych w Efezie i wierzących w Chrystusa Jezusa (...) odkąd usłyszałem o wierze waszej w Pana Jezusa i o miłości do wszystkich świętych, nie przestaję dziękować za was i wspominać was w modlitwach moich” (Ef 1,1; 15-16). „Wszak Bóg nie jest niesprawiedliwy, aby miał zapomnieć o dziele waszym i o miłości, którą okazaliście dla imienia Jego, gdyście usługiwali świętym i gdy usługujecie” (Hbr 6,10).

W liturgii Mszy Św. w niektórych miejscach Bogurodzicę, Maryję Pannę, nazywa się błogosławioną a w innych świętą, najświętszą. Apostołów - Pawła, Piotra, Jana, Jakuba - zapowiadając czytanie Lekcji z ich Listów, nazywa się błogosławionymi, a w Litanii do wszystkich świętych - świętymi.

Do przedstawienia genezy obecnie obowiązującej w Kościele Rzymskokatolickim gradacji świętości - sługa Boży, błogosławiony, święty - związanej z beatyfikacją i kanonizacją, posłużę się fragmentami artykułu pt. „Życie duchowne od powstania z grzechu do najwyższej doskonałości chrześcijańskiej” napisanego przez Marię Franciszkę Kozłowską przy współudziale ks. prof. O. Jakuba Próchniewskiego (późniejszego biskupa), drukowanego w „Mariawicie” 1909 r. „Pierwsze wieki chrześcijaństwa nie znały kanonizacji [1]. Męczeństwo za wiarę lub cnoty heroiczne sług Bożych w zupełności wystarczały do uznania ich świętości. Lud czcił ich za życia lub po śmierci, a władze kościelne zgadzały się zazwyczaj na powszechne uznanie ze strony ludu. Mamy tego przykłady z pierwszych wieków, kiedy Kościół uznawał i czcił wielu świętych nie kanonizowanych - jak św. Apostołów; męczenników: m.in. Szczepana, Wawrzyńca, Sykstusa, Wincentego; a z wyznawców: Sylwestra, Pawła I Pustelnika, Marcina, Mikołaja, Grzegorza Wielkiego, Hieronima, Augustyna, Jana Chryzostoma, Marię Magdalenę, Martę, Agnieszkę, Agatę, Łucję, Cecylię, Katarzynę, Anastazję itd. Dopiero z biegiem czasu uznawanie Świętych papieże zastrzegli dla siebie. (...)

Historycznie pewną jest rzeczą, iż do wieku X-go nie było faktu kanonizacji w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Dopiero w r. 993 na synodzie Lateraneńskim, za rządów papieża Jana XV, pierwszy raz dokonano uroczystej kanonizacji św. Ulrycha (Udalricus), biskupa augsburskiego. Odtąd zdarzały się fakty, lecz tylko pojedyncze, kanonizacji, dokonywanych przez papieży lub na soborach powszechnych. W różnych bowiem diecezjach świata katolickiego utrzymał się zwyczaj uznawania świętości sług Bożych przez lud - za zgodą miejscowych biskupów. W r. 1170 papież Aleksander III zastrzegł kanonizację wyłącznie dla papieży [2]. Lecz zastrzeżenie to nie usunęło dawnego zwyczaju. Bywały fakty oddawania czci publicznej wielu Świętym za zgodą tylko miejscowych biskupów. Stąd papieże, powołując się na dekret Aleksandra III, od czasu do czasu upominali się o prawa kanonizacji, jako należące do nich wyłącznie.

Dopiero w wieku XVII Urban VIII (w r. 1634) surowo zabronił pod karami kanonicznymi oddawania czci publicznej tym, których świętość nie była uznana od niepamiętnych czasów albo przynajmniej od stu lat, z wiedzą i pozwoleniem papieża, właściwego biskupa lub kongregacji obrzędów. Odtąd kanonizacja stała się wyłącznym prawem papieży do tego stopnia, że według nauki katolickiej żaden biskup, metropolita, a nawet patriarcha nie może ogłaszać niczyjej świętości, ani pozwalać na cześć Świętego bez uprzedniego wyroku papieża. Dzisiaj jest zasadą powszechnie przyjętą przez kanonistów, że „nie wolno czcić nikogo jako świętego bez pozwolenia papieża, chociażby czynił cuda” [3]. Zasady i postępowanie procesu kanonizacyjnego ostatecznie określił i ustalił na zawsze słynny kanonista Prosper Wawrzyniec Lambertini, późniejszy papież Benedykt XIV” [4] („Mariawita” 1909 r. nr 22 str. 348)

Nauka Benedykta XIV przetrwała aż do Soboru Watykańskiego II [5]. Omawianie dalszych modyfikacji rzymskiego prawa procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych nie wchodzi w zakres tego artykułu. Na szczęście, w Kościele Starokatolickim Mariawitów, nie podlegającym jurysdykcji rzymskiego papieża, przepisy te nie obowiązują.

Kościół Starokatolicki Mariawitów w swym nauczaniu i praktyce nawiązuje do pierwszych wieków chrześcijaństwa. Również i kwestię świętości swojej Założycielki rozstrzygnął opierając się na tradycji wczesnochrześcijańskiej, tj. na powszechnym uznaniu danej osoby za świętą. Takie przeświadczenie o świętości Marii Franciszki Kozłowskiej istniało wśród duchowieństwa i wiernych mariawickich współczesnych jej życia i istnieje obecnie. Sylwetka duchowa Marii Franciszki, życie i dzieła, które zainspirowała i realizowała, niezbicie świadczą o Jej heroicznej miłości Boga i bliźnich.

Liczne świadectwa - zapisane bądź przekazywane w ustnej tradycji - o doznanych łaskach, cudownych uzdrowieniach, osób duchownych i świeckich, które miały bezpośredni kontakt z Marią Franciszką, mogłyby być podstawa do niejednego procesu kanonizacyjnego. Mariawitom jednak do uznania świętości Marii Franciszki Kozłowskiej nie jest on potrzebny. (...) Kościół Starokatolicki Mariawitów niewątpliwie mógłby - posługując się terminologią rzymskokatolicką - wystawić swoich kandydatów do wyniesienia na ołtarze, bo ma wielu kapłanów i sióstr zmarłych w opinii świętości oraz męczenników zabitych z powodu kultu dla Pana Jezusa Utajonego w Przenajświętszym Sakramencie i Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, jednak ograniczył się do uznania za świętą i ogłoszenia tego przez Władze Kościoła, jedynie Założycielki Marii Franciszki, predestynowanej do takiej godności przez Boże objawienie. W stosunku do innych osób ostateczną ocenę oddaje Bogu, pamiętając o słowach Pana Jezusa zapisanych w Objawieniach Bł. Marii Franciszki „nie ten, kto uchodzi u ludzi za świętego, ale kto u Boga świętym jest” (Dz.M. str.9).

Pelagia Jaworska („Mariawita” 4-6/2001, str. 5-7)


Przypisy:
  1. Kanonizację poprzedza beatyfikacja, która jest wstępnym ogłoszeniem papieża, zezwalającym lub nakazującym uznanie danej osoby - dla jej cnót heroicznych - za błogosławioną. Cześć błogosławionych ogranicza się tylko do pewnej części Kościoła. Kanonizacja jest uroczystym orzeczeniem papieża, nakazującym oddawanie błogosławionemu czci publicznej w całym Kościele i uznanie go za świętego.
  2. Dekretem "Audivimus" (Decret. III, 45 c.1.).
  3. Prompta Bibliotheca, F. Lucii ferraris. Migne p.1551.
  4. W dziele "De servorum dei beatificatione et beatorum canonizatione", które katolicy zaliczają do dzieł klasycznych tego rodzaju. Pr. W. Lambertini urodził się 31 maja 1675 r., został papieżem 17 sierpnia 1740, umarł 3 maja 1758.
  5. "Święci a pojednanie Kościołów", 1998 r., Kraków - Henryk Misztal, str. 43.