|
Sto lat temu został poświęcony
kamień węgielny pod Świątynię Miłosierdzia i Miłości w Płocku.
Świątynia była gotowa na początku I wojny światowej.
149 lat temu, 27 maja, na ziemi węgrowskiej przyszła na świat Feliksa Magdalena Kozłowska, późniejsza Wybranka Boża Maria Franciszka, Założycielka Zgromadzenia Sióstr Mariawitek Nieustającej Adoracji Ubłagania i Matka naszego Kościoła. Sto lat temu z woli Pana Jezusa oznajmiła Ona kapłanom i siostrom oraz ludowi: „Muszę zacząć budowę wiosną (Świątyni w Płocku – przyp. autora), bo jeśli nie zacznę jej, to już nie będę w stanie skończyć”. Słowa te zmobilizowały wiernych i 27 maja 1911 r. został poświecony kamień węgielny pod przyszłą katedrę – Świątynię Miłosierdzia i Miłości w Płocku. W tym czasie w większości parafii mariawickich, powstałych w 1906 r., były już wybudowane kościoły. Wiele opisów świadczy o tym, że mariawicka Świątynia została wzniesiona na miejscu dawnego kościoła ś.ś. app. Filipa i Jakuba Starszego. Poniżej przytaczam niemal dosłownie fragment książki Dominka Staszewskiego „Dawne kościoły Płocka”, wydanej w 1912 r., dotyczący historii tego miejsca. Publikacja ta jest dzisiaj białym krukiem. Na miejscu starożytnego kościoła „Kościół św. Filipa i Jakuba z drzewa stał na przedmieściu, zwanym dawniej Jerozolimskim, przy dzisiejszej ulicy Dobrzyńskiej w tym miejscu, gdzie dzisiaj jest posesja mariawitów. Kościół ten był bardzo starożytny, gdyż istniał już przed rokiem 1250, jak o tym wspomina kodeks Mazowiecki. (…) W dniu 1 maja, jako w dzień św. Filipa i Jakuba odbywał się tu odpust. Przybywała także doń uroczysta procesja z Katedry w dni krzyżowe. W wizytacji z 1598 roku przez ks. Jana Górskiego, archidjakona płockiego, o tym kościele czytamy <<kaplica św. Filipa i Jakuba na przedmieściu płockim drewniana. Ta kaplica ze swoim uposażeniem należy do funduszów kanoników katedry płockiej, której posesorem jest kanonik Marcin Zabłocki. Dach drewniany. Wnętrze przez dzisiejszego posiadacza naprawione, podłoga cegłami wyłożona. Ławki dobrze rozstawione, sufit w dobrym stanie. Ołtarz murowany, mający figurę rzeźbioną Matki Boskiej z czterema św. pannami, także rzeźbionymi. Na ołtarzu trzy obrusy. Antepedium podarte. Portatyl dobry. Sam ołtarz wymaga oświetlenia. Lichtarze dwa zbyt ordynarne. Wielu aparatów niema, oprócz jednego ornatu z kamchy zielonej z utensyliami. Drugi z tejże materii popielaty bez utensylji. Były i inne, lecz skradzione. Okna zniszczone. Cmentarz źle ogrodzony. Ks. kanonik Zabłocki ma zastępcę ks. Grzegorza z Orszymowa, któremu płaci rocznie pensji cztery złote, który jedną mszę co tydzień odprawia>>. Przy kościele św. Filipa i Jakuba był cmentarz grzebalny i do ostatnich czasów wykopują tu kości ludzkie. Na terytorium kościoła znajdowała się studnia z wodą źródlaną, najlepszą w całym Płocku. O tę studnię w 1729 roku prowadzili proces jezuici właściciele sąsiedniego folwarku (obecnie pp. Oknińskich) z magistratem. Proces ten w 1831 roku osądzono w ten sposób, że miastu pozwolono korzystać ze studni pod tym warunkiem, żeby magistrat przyjął na siebie zobowiązanie utrzymywania studni w należytym porządku. Kościół św. Filipa i Jakuba zniesiono za czasów pruskich i posesja cała sprzedana została Kajetanowi Kozłowskiemu, urzędnikowi pruskiemu, który szczęty kościoła przeistoczył w spichrz, rozebrany dopiero w drugiej połowie 19 wieku. Budowa tego spichrza, kształt, okna zabite tarcicami, wskazywały jasno pierwotne przeznaczenie budynku. W początkach 19 wieku posesja ta należała do Jana Bethera, prezydenta Płocka”. (Pisownia oryginalna, wytłuszczenie w tekście od redakcji.) Dokument na pergaminie włożono do puszki Posesja, na której wznosi się Świątynia, została zakupiona przez Marię Franciszkę w 1901 r. od pp. Janowskich. Stał tam parterowy dom z grecką fasadą oraz dwie oficyny, za domem był piękny owocowy ogród, który ciągnął się aż do Wisły. Na urwistym brzegu stała rzeźba Matki Najświętszej (Kalendarz Mariawicki z 1909 r.). W czasie sporządzania aktu kupna u rejenta przeczytano, że posesja jest na tym samym miejscu, gdzie niegdyś stał kościół św. Filipa i Jakuba. Dawniej obok kościoła znajdowały się cmentarze grzebalne, o czym świadczy też fakt, że podczas kopania fundamentów pod Świątynię (1911 r.) natrafiono na duże ilości doczesnych szczątków zmarłych. Z polecenia św. Franciszki składano je do skrzyni w celu przewiezienia na cmentarz grzebalny. Zawziętość ludzka i nienawiść do naszego Kościoła spowodowały, że odebrano szczątki i pochowano na cmentarzu rzymskokatolickim. ![]() Projekt
fasady Świątyni i klasztoru od ulicy Dobrzyńskiej (obecnie ul.
Kazimierza Wielkiego)
Radosna uroczystość poświęcenia fundamentów i złożenie
kamienia węgielnego pod mariawicki kościół katedralny odbyła
się w 49. rocznicę urodzin M. Franciszki – 27 maja 1911 r.
Ceremonii poświęcenia dokonała hierarchia naszego Kościoła: bp M.
Michał Kowalski, bp M. Jakub Próchniewski i bp M. Andrzej
Gołębiowski oraz kapłani. W uroczystości wzięło udział ponad sto
sióstr zakonnych wraz z Matką Franciszką. Przybyli
również płoccy parafianie oraz przedstawiciele wszystkich
parafii z Królestwa Polskiego, Litwy i guberni wewnętrznych
Rosji.
Świątynię wbudowano istniejacy dom Zgromadzenia Sióstr Mariawitek. Prezbiterium, zakrystia, chór sióstr oraz korytarz za prezbiterium, weranda, celka i kaplica Mateczki, to pomieszczenia dworku, wcześniejszej siedziby Sióstr Mariawitek”.1 Obrzęd poświęcenia odbył się w języku polskim z pontyfikału rzymskiego. Najpierw celebrans w otoczeniu pozostałych biskupów i duchownych poświęcił krzyż, który został zatknięty na miejscu budowy. Następnie udano się do prawej strony przyszłego kościoła, gdzie poświęcono kamień węgielny złożony pod fundamentami prawej wieży (patrząc od strony ulicy). Wmurowano tu dokument pisany po polsku na pergaminie, włożony do blaszanej puszki, który zawierał dane historyczne budowy świątyni i klasztoru. Później rozpoczęła się Suma. Okolicznościowe kazanie wygłosił bp M. Jakub, podkreślając ogromne znaczenie wydarzenia dla całego Kościoła mariawickiego. Po nabożeństwie procesjonalnie wrócono do kaplicy. Notatki podają, że tego dnia było słonecznie, a zgromadzeni byli w nastroju radosnym i uroczystym. Plany rysunkowe obiektu wykonał bp M. Michał Kowalski pod kierunkiem M. Franciszki. Pomagali mu ówcześni klerycy: M. Bartłomiej Przysiecki (późniejszy biskup naczelny), były student wydziału budowlanego Politechniki w Nancy (Francja) i M. Mateusz Szymanowski, dyplomowany inżynier budowy mostów. Projekt zewnętrzny budowli jest dziełem abp. M. Michała Kowalskiego, zaś wewnętrzny rozkład pomieszczeń – św. M. Franciszki. Obiekt utrzymany jest w stylu neogotyku hiszpańskiego. Po sporządzeniu plany zostały oddane do podpisu architektowi w Płocku. W marcu zostały wysłane do zatwierdzenia przez administrację rosyjską w Warszawie. Po załatwieniu formalności, wczesną wiosną można było przystąpić do prac. O budowie Świątyni pisze bp M. Jakub Próchniewski w dziele „Żywot Przeczystej Pani i objawione Jej Dzieło Miłosierdzia” (w maszynopisie), które powstało w 1943 r. w Żarnówce z okazji 50. rocznicy Dzieła Miłosierdzia. W rozdziale XXVIII „Budowa i poświęcenie Świątyni i klasztoru w Płocku” czytamy: „Wybuch wojny 1 sierpnia 1914 r. przekonywa nas, że Święta z natchnienia Bożego zaczęła budowę Świątyni i klasztoru już w 1911 r. Po wojnie europejskiej, po spustoszeniu, jakie wojna wywołała u nas w kraju, ludność jego (mariawici) nie byłaby w stanie przyjść z wydatną pomocą na rzecz budowy”. ![]() Procesja wychodząca z kaplicy Domu Sióstr ![]() Wmurowanie puszli z aktem erekcyjnym pod fundamenty prawej wierzy ![]() Powrót po ceremoni poświęcenia do prowizorycznego ołtarza *
* *
W setną rocznicę tych wydarzeń biskup naczelny M. Ludwik Jabłoński w
Świątyni Miłosierdzia i Miłości odprawił dziękczynnąSumę.
W czasie nauki przypomniał ważne daty z historii naszego Kościoła oraz
osobę św. M. Franciszki Kozłowskiej. Podczas Mszy
św. podziękował Bogu za łaski, jakie doznaliśmy za pośrednictwem naszej
Matki,
dziękował Bogu za dar wybudowania sanktuarium
nazwanego przez samego Pana
– Świątynią Miłosierdzia i Miłości. Wspomniał
o wszystkich budowniczych, którzy
przy błogosławieństwie Chrystusa Pana
i Matki Najświętszej ofiarowali swój trud,
pracę i czas przyjeżdżając z parafii do
pomocy, by w tak krótkim terminie, jak
na owe czasy, wznieść cudowny Dom Boży.
Zdążono przed „burzą” – wojna i zniszczenia
na pewno uniemożliwiłyby wystawienie
na ojczystej ziemi takiej okazałej Świątyni,
z której promienie Boskiej łaski
i miłości promieniują na nasz kraj i cały
świat.
kapł. M.
Mirosław Polkowski
------------------1 Ginter W., „Informator o Kościele Starokatolickim Mariawitów”, Płock, 1989, s. 14 |
|
(Mariawita 4-6/2011) |