|
W ostatnim dniu stycznia grupa
dzieci z woj. mazowieckiego wraz z 4 opiekunkami i głównym
organizatorem a zarazem kierownikiem, kapł.
M. Grzegorzem Dróżdżem wyruszyła na zimowisko do
miejscowości Poronin.
Do celu podróży dojechaliśmy bez żadnych
problemów. Od kilku lat gości nas wspaniała rodzina
Galiców w pensjonacie ,,Orle Gniazdo”. Gazda, pan
Józef, dba o to, żebyśmy mieli ciepło w pokojach zaś pani
Maria dostarcza kulinarnych pyszności.
Kadra w składzie: s. Ewa Schmidt i s. Karine Bednarczyk (parafia Mińsk Maz.), s. Monika Miklaszewska i s. Anna Sadowska (par. Cegłów) oraz s. Danuta Wachulak (par. Nowa Sobótka) czuwały przez 2 tygodnie nad bezpieczeństwem dzieci i organizowały czas uczestnikom tak, aby każdy dzień przynosił wiele radości. I tak zgodnie z ułożonym planem wszyscy każdego dnia uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, po której kapł. M. Grzegorz zawsze sprawdzał uwagę dzieci zadając pytania o czym była mowa w Lekcji i Ewangelii Świętej i współczesnych przypowieściach. Z tymi opowieściami było tak: na początku każdego dnia tuż przed Mszą Św. kapłan starał się wytłumaczyć dzieciom jak należy rozumieć miłość do bliźniego. Oto jeden z przykładów przytoczonych przez kapłana. Rodzina w niedzielę konsumuje obiad. Nagle przy stole słychać dziecka głos; Chleba... jest to głos córeczki... Nastąpiła cisza...Rodzice słyszą raz jeszcze natarczywe słowo: Chleba! Konsternacja. Nikt nie poruszył się, by dziecku podać kromkę chleba. Po chwili Elżunia poczerwieniała i ze wstydem powiedziała: - Przepraszam, czy mogę poprosić o kawałek chleba do zupy, którą jem. Wszyscy odetchnęli z ulgą. Ela zrozumiała swój błąd i już przy niedzielnym obiedzie był uśmiech i rodziny radosny gwar, a kapłan przypomina dzieciom polskie przysłowie „Dobre dziatki to skarb matki”, słyszymy słowa z Pisma Świętego: Posłuchaj rady, przyjmij naukę, abyś był mądry w przyszłości” (Prz 19,20), a to wszystko podparte słowami Jezusa: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to co wam przekazuję” (J 15,14). Śniadanie rozpoczynaliśmy pieśnią „Chodźcie jeść Zbawca woła chodźcie jeść”, a na innych posiłkach słychać było gromkie „Pobłogosław, Panie z wysokiego nieba, hej, aby na tej ziemi nie zabrakło chleba, nie zabrakło gruli ani tej miłości do naszej Matuli!” Po śniadaniu wychodziliśmy na zimowe szaleństwo. Piękna słoneczna pogoda sprzyjała aktywnemu wypoczynkowi na powietrzu. Siostry Ewa i Monika opiekowały się grupą narciarzy dobrze jeżdżących i tych początkujących. Ja również spróbowałam swoich umiejętności narciarskich, nie było łatwo, ale stwierdzam, że było warto, bo wrażenia, jakie dostarcza jazda na nartach, są niesamowite. Nawet najmłodsi uczestnicy byli bardzo dzielni i spisali się na medal opanowując jazdę. Także duża grupa dzieci, która była pierwszy raz na zimowisku, zdobyła tę umiejętność. ![]() Ja i s. Karine każdego dnia wędrowałyśmy na stok z grupą saneczkarzy. Dzieciom dużo radości dostarczały zjazdy na pontonach i jabłuszkach. Zmęczeni wracaliśmy do „Orlego Gniazda”. Godziny popołudniowe zapełniały nam zabawy, gry, konkursy, oraz dyskoteki, na których wybierano króla i królową dyskoteki. Umiejętności taneczne uczestników były bardzo duże, także zawsze był problem, kogo obdarować koroną. Do konkursu piosenki religijnej chętnych uczestników przygotowywała s. Ania. Występy dzieci śpiewających piękne pieśni religijne dostarczyły nam dużo wzruszeń. Zabawą, wzbudzającą dużo emocji, był tzw. „biblijny detektyw”. Na podstawie wskazówek umieszczonych w różnych miejscach trzeba było odszukać hasło biblijne, a rozwiązanie tego hasła odnaleźć w Biblii. Zarówno starsi, jak i młodsi z zapałem szukali odpowiedzi. Odszukane hasła biblijne odczytywane były po wieczornej modlitwie, podczas której kapłan mówił o miłości i szacunku do bliźniego, o wzajemnym poszanowaniu, życzliwości zarówno na zimowisku jak i w codziennym życiu. Niezapomnianych wrażeń na tym zimowisku dostarczył nam kulig z pochodniami. Kulig to chłodny wiatr na policzkach, to wypełniona śmiechem zabawa, której uwieńczeniem był pobyt w bacówce, gdzie oczekiwanie na pieczone kiełbaski oraz oscypki umilały nam śpiewy pieśni i piosenek. Dla dzieci radością przed powrotem było robienie zakupów - pamiątek na Krupówkach w Zakopanem. W przedostatni dzień pobytu wybraliśmy się do Słowacji na baseny geotermalne. Czas na tegorocznym zimowisku minął nieoczekiwanie szybko. Przez całe dwa tygodnie słońce świeciło ostro, tak jak może świecić zimowe słońce przypalając roześmiane twarze dzieci i wychowawców. Zachęcam wszystkie dzieci i młodzież do wyjazdów na zimowiska w Poroninie, bo to nie tylko przygoda z górami, nartami, tu nawiązują się nowe znajomości, które trwają bardzo długo, a przede wszystkim to czas nauki o miłości do Boga i Kościoła naszego, bo naprawdę byliśmy przez dwa tygodnie „Drużyną Mateczki”. Danuta Wachulak ![]() |
|
(Mariawita 1-3/2010) |