Naśladować Maryję


25 marca – Zwiastowanie NMP

Sama nazwa mariawityzm pochodzi od łacińskiego Mariae vita i oznacza potrzebę naśladowania życia Bogurodzicy, czy – jeśli kto woli ją tak nazywać – Marii z Nazaretu. To naśladowanie życia ważne jest w epoce miłosierdzia Bożego nie tylko dla wybranych, zakonników, ascetów, duchownych, ale dla całego ludu Bożego

   Przecież Matka Zbawiciela nie była mniszką, nie podlegała żadnej regule zakonnej, nie nosiła habitu, nie oddzielała się od świata, brała udział w życiu towarzyskim (Jan 2,1), po śmierci Św. Józefa nie była winna posłuszeństwa nikomu oprócz samego Boga, a świętemu Janowi została oddana wprawdzie pod opiekę (Jan 19, 26–27), ale jako matka. Była zewnętrznie zwykłą kobietą. Ewangelia Św. Mateusza (13,55) świadczy, że nie tak lud wyobrażał sobie matkę proroka. Ale pod zewnętrzną postacią zwykłej kobiety, tkwiła tu największa świętość. Tylko ją Pismo Święte nazywa przepełnioną łaską (Łk 1,28) jeszcze przed poczęciem Jezusa, jeszcze przed początkiem dzieła zbawienia.
    Naśladowanie Bogurodzicy to nie wyróżnianie się zewnętrzne, nie oddzielanie się od świata lecz – przy pełnym udziale w życiu – pielęgnowanie w sobie czystego życia wewnętrznego i, w miarę możności, udzielanie świętości światu. Taka jest współczesna forma dążenia do świętości. Tu powstaje pytanie, co ma wspólnego naśladowanie życia Maryi z miłosierdziem Bożym.
    Otóż jest wiadome, że oddzielanie się od świata, uprawianie mistyki pustelniczej czy klauzurowej, było niegdyś wielce owocne, dziś jednak nie ma prawie żadnego wpływu na to, co się dzieje w świecie. Przeciwnie, obecnie zakładane zgromadzenia duchowne czasem świadomie, czasem nieświadomie wybierają właśnie drogę życia mniej lub więcej wzorowanego na życiu Marii z Nazaretu. Dawne zgromadzenia i reguły zakonne stawiały na umartwienia, własny wysiłek ich członków, dziś stawiają bardziej na miłosierdzie dawane bez zasług – za darmo.
    We wszystkich takich usiłowaniach powstaje istotna trudność. Bogurodzica była przepełniona łaską (Łk 1,28), co mariawityzm uważa za równoważne określeniu wolna od grzechu, od początku niepokalanie poczęta. Nawet te wyznania chrześcijańskie, które inaczej formułują doktrynalne poglądy na istotę Marii z Nazaretu, muszą zgodnie ze słowami Ewangelii Łukaszowej uznać ją za obdarzoną szczególnymi łaskami Bożymi. Ona więc mogła łatwiej zachować pełnię świętości wśród świata. Ale my, pozostali, świadomi własnej niemocy? Czy nie lepiej się nam odgrodzić od świata, od jego ponętnych, błędnych dróg, aby gdzieś za, pojętym dosłownie czy przenośniem, murem klasztornym rozwijać bez przeszkód życie mistyczne?
    I tu się właśnie przejawia sedno współżycia z miłosierdziem Bożym. Jesteśmy grzeszni, potrzebujemy odpuszczenia grzechów, uleczenia kalectwa duszy. To możemy uzyskać przez miłosierdzie Boże za darmo. Bez wysiłku z naszej strony możemy zostać oczyszczeni. Ale wiemy, że oczyszczone wnętrze nie może zostać puste (Łk 11, 24–26). Trzeba je napełnić. Sakrament pokuty w normalnych warunkach z reguły bywa dopełniany sakramentem Eucharystii. Jeżeli Eucharystię przyjmujemy często, w godny sposób poparty adoracją – medytatywnym rozważaniem, wtedy krok po kroku zbliżamy się do tego stanu, gdy żyje już w nas nie nasza niższa jaźń, ale jaźń wyższa dokładnie zjednoczona z Chrystusem (Ga 2,20) – zbliżamy się do stanu bezgrzeszności, a więc do podobieństwa Marii z Nazaretu.

Kapł. M. Paweł

(Fragment tekstu „Miłosierdzie Boże, a potrzeby duszy współczesnego człowieka”, który ukazał się w pracy zbiorowej „Teologia Miłosierdzia Bożego” Płock 2003, s. 113-114) 

(Mariawita 1-3/2010)

powrót