Ostatnie słowa Pana Jezusa

Ewangeliści odnotowali ostanie słowa wypowiedziane przez Pana Jezusa wiszącego na krzyżu. Jednak żadna z czterech ewangelii nie podaje łącznie wszystkich siedmiu zdań, co utrudnia ustalenie ich chronologii. W tym artykule przedstawiam je według kolejności znajdującej się w "Synopsie"1/ i komentarzach biblijnych.2/

1.
Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Wtedy Jezus powiedział: Ojcze Przebacz im, bo nie wiedzą co czynią
(Łk 23,34)

Zdaje się, że podczas czynności krzyżowania Jezus zachował całkowite milczenie. Jego zniekształcone ciało, osłabione ranami, zdawało się już nie posiadać żadnej fizycznej siły. Myśl Jego pochłonięta była Ojcem Niebieskim, któremu składał ofiarę z samego siebie. Pierwsze słowa, jakie wymówił, a które zostały nam przekazane, zawierają myśl skierowaną do Ojca w niebie, ale obejmującą także tych, którzy byli wokół Niego na ziemi. Może właśnie wtedy, gdy przybijano Mu ręce i nogi, Jezus zawołał: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią!" [s. 683]

Sanhedryn był świadomy swojej winy. Działał z całą premedytacją, stwierdził to wielokrotnie Chrystus. Dlaczego więc wobec Ojca swojego usprawiedliwia swoich wrogów? Może chodziło o nieświadomy tłum najętych krzykaczy; może o tych również, którzy faktycznie w oświadczeniu, że Jezus jest Synem Bożym, dopatrywali się jawnego bluźnierstwa; a może czynił to Chrystus, by wypełnić nakaz miłowania nieprzyjaciół. Sam przecież kiedyś nakazał modlić się za swoich wrogów (Mt 5, 44). W modlitwie swojej, którą przykazał Apostołom, tak mówi: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" (Mt 6, 12). Co więcej, nawet grozi: "Lecz jeśli nie odpuścicie ludziom i Ojciec wasz nie odpuści wam grzechów waszych" (Mt 6, 15). [s. 457]

2.
Jeden z powieszonych złoczyńców urągał Mu i mówił: Czy nie Ty jesteś Mesjaszem? Ocal siebie samego i nas. W odpowiedzi drugi skarcił go i powiedział: Czy ty się Boga nie boisz? Ponosisz przecież tę samą karę. My co prawda sprawiedliwie otrzymujemy to, na co zasłużyliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, pamiętaj o mnie, gdy wejdziesz do Twojego Królestwa. Odpowiedział mu: Zapewniam cię, dziś będziesz ze Mną w raju
(Łk 23,39-43)

Mateusz i Marek piszą ogólnie o łotrach, że szydzili z Pana Jezusa. Św. Łukasz dorzuca nam miły szczegół, że tylko jeden łotr Mu urągał. [s. 459]

Widocznie ten dobry łotr znał ze słyszenia Jezusa z Nazaretu i wiedział o Jego dobroci, o Jego cudach i o Królestwie Bożym przez Niego głoszonym. Poza tym w duszy jego zachowały się resztki uczciwości i sumienia mimo popełnionej zbrodni. W obliczu śmierci te dobre instynkty wydobywają się na powierzchnię i przesłaniają całą przeszłość. Przed śmiercią łotr ten chwyta się ostatniej nadziei, jaka mu pozostała, a mianowicie ufa temu sprawiedliwemu, niesłusznie ukrzyżowanemu. Zwraca się więc do Jezusa i prosi Go: "Panie, wspomnij na mnie, gdy przybędziesz do Królestwa twego", tj. gdy jako pełen chwały król zapanujesz w tym Królestwie, które głosiłeś. A Jezus odpowiedział: "Zaprawdę powiadam tobie, dziś ze mną będziesz w raju". Chociaż nie wiemy dokładnie, jaki sens nadawano w czasach Jezusa słowu "raj", to pewne, że oznaczano nim miejsce przebywania dusz sprawiedliwych po śmierci, a więc było to wyrażenie analogiczne do wyrażenia "łono Abrahama". [s. 684]

3.
A obok krzyża Jezusa stały Jego matka i siostra Jego matki, Maria, żona Kleofasa i Maria Magdalena. Jezus, gdy zobaczył matkę i stojącego obok ucznia, którego miłował, powiedział do matki: Niewiasto, oto twój syn. Następnie powiedział do ucznia:
OTO TWOJA MATKA.
I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie.
(J 19,25-27)

Pod krzyżem stała wraz z umiłowanym uczniem Matka Jezusa. Czy widok Jej był dla ukrzyżowanego pociechą? Jak straż przy krzyżu nie pozwalała Jej zbliżyć się zbytnio do Syna, tak wbite gwoździe uniemożliwiały Jezusowi wszelki gest w kierunku Matki. Mogli się porozumiewać jedynie wzrokiem. Płacz przeszkadzał Maryi znaleźć słowa, a Jezus nie miał siły mówić. Matka patrzyła na Syna i może przychodziło Jej na myśl, że oto te członki, które w jedyny na tym świecie sposób ukształtowały się w Jej łonie, teraz stały się przedmiotem odrazy. Syn spoglądał ku Matce i może myślał: Oto ta, którą sławiono jako "błogosławioną między niewiastami", jest teraz jedynie przedmiotem najwyższego współczucia. W pewnej chwili Jezus zebrawszy siły i skinąwszy lekko w kierunku Matki rzekł: ,,Niewiasto, oto syn twój!" a następnie zwracając się do ukochanego ucznia powiedział: "Oto matka twoja!" W tym swoim testamencie umierający Jezus łączył dwie swoje największe miłości na ziemi: Niewiastę z Betlejem i owego młodzieńca, który czuł bicie Jego serca podczas Ostatniej Wieczerzy. Od tego dnia Jan zabrał Maryję do swego domu. [s. 685]

Chrystus oddaje swoją Matkę w opiekę Janowi. A więc przeczuwa, że zbliża się Jego ostatnia chwila. Ukochana Matka przybyła na Kalwarię, by swoją obecnością okazać Mu bezgraniczną miłość i oddanie. Jakże w takich momentach cenny jest wszelki objaw współczucia! Nie obawia się Matka Boża szykan i drwin, jakie ją mogą spotkać. Przyjęłaby je wszystkie na siebie, byle tylko odwrócić je od ukochanego Syna. Cały ogrom cierpień, jej miłosnego oddania i ofiary odda Kościół kiedyś w przepięknym hymnie liturgicznym: "Stabat Mater Dolorosa - Stała Matka Boleściwa" (odmawiany podczas Mszy św. po Lekcji w uroczystość Siedmiu Boleści NMP - piątek przed Niedzielą Palmową). [s. 460]

4.
Od godziny szóstej aż do godziny dziewiątej ciemność ogarnęła całą ziemię. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: Eli, Eli, lema sabachthani! To znaczy: Boże mój, Boże mój, dlaczego Mnie opuściłeś! Niektórzy ze stojących tam mówili: On woła Eliasza
(Mt 27, 45-47; Mk 15, 33-36).

Nagle około godziny dziewiątej (czyli piętnastej) Jezus powiedział głośno w języku aramejskim: Eli, Eli, lama sabachthani. Okrzyk ten był raczej cytatem niż osobistym wyrazem myśli. Słowa te bowiem rozpoczynają Psalm 21 i znaczą, co zresztą podał tak Mateusz, jak i Marek: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?" Ponieważ jest to cytat, dlatego pełny sens tych słów można zrozumieć tylko w całości kontekstu, do którego słowa te, jako początkowe, należą. Psalm rzeczywiście mówił o przyszłym Mesjaszu przepowiadając, że będzie On cierpiał niezwykle, a Jezus na krzyżu cytując jego początek zastosował go do samego siebie. (...) Jezus w okrzyku tym oświadczył, że jest Mesjaszem, wykazując urzeczywistnienie się proroctwa w Jego osobie. [s. 686]
(Psalm 21 odmawia się na Nieszporach w Wielki Czwartek)

5.
Potem Jezus wiedząc, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, powiedział: Pragnę. Stało tam naczynie napełnione octem. Nałożyli więc na łodygę hizopu gąbkę nasączoną octem i podali Mu do ust
(J19, 28-29).

Wszyscy czekali na zbliżającą się śmierć. Jezus wymówił nowe słowo: "Pragnę!" Z powodu upływu krwi i wyczerpania, w jakim się znajdował, pragnienie było rzeczą jak najbardziej naturalną. Ale to nie było wszystko, gdyż Psalm, o którym wyżej była mowa, zawierał również i te słowa:
"Wyschła jako skorupa siła moja, a język mój przysechł do podniebienia mego".
To potworne pragnienie należało więc do całości mąk cierpiącego Mesjasza, dlatego też Jan (19,28) podkreśla, że Jezus, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę!
Ta gorąca prośba umierającego znalazła tym razem odzew we współczującym sercu, gotowym przyjść Mu z pomocą. Uczynił to zapewne jeden z żołnierzy. Żołnierze rzymscy mieli zwyczaj gasić pragnienie w braku innego napoju wodą zmieszaną z octem, co dziś jeszcze robią żeńcy w polu. Łacińska nazwa tej mieszaniny, posca, zachowała się po dziś dzień w niektórych prowincjach włoskich. W przewidywaniu, że czuwanie pod krzyżami przeciągnie się, żołnierze przynieśli ze sobą naczynie z posca. Kiedy więc z krzyża padła prośba, jeden z nich umoczył gąbkę w tym płynie i nasadziwszy ją na długi kij zbliżył do ust spragnionego. Czyn żołnierza nie podobał się tym, którzy przedtem mówili o Eliaszu, zaczęli więc wołać: "Zaniechaj, patrzmyż, czy przybędzie Eliasz, aby go wybawić" (Mt 27,49). W ich przekonaniu Eliasz, jako wybawca, postarałby się również o ugaszenie pragnienia człowieka, którego by uratował. Zdaje się, że ten sam okrzyk powtórzył żołnierz odpowiadając tym, którzy odradzali mu jego postępek (Mk 15,36): "Poczekajcie, zobaczymy", jakby chciał powiedzieć, że należy pokrzepić skazańca w oczekiwaniu na przybycie Eliasza. Jezus, który trzy godziny temu nie chciał pić wina zmieszanego z mirrą, wyssał teraz zawartość gąbki. Ewangeliści celowo nazywają ów napój "octem" nawiązując do Psalmu 68,2, który mówi: "W pragnieniu moim napawali mnie octem".
[s. 687]

6.
Gdy Jezus skosztował octu, powiedział: Dokonało się!
(J19, 30).

Po wypełnieniu wszystkich przepowiedni i proroctw mesjanistycznych mógł Chrystus z ulgą serca wypowiedzieć "Wykonało się!" Wtedy głosem wielkim, pełen niewysłowionego szczęścia oddał w ręce Ojca swoją duszę. [s. 462]

7.
Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam Mojego ducha
(Łk 23, 46)

W ostatniej chwili pełen świadomości niezamąconej ze słowami swojego praojca Dawida (Ps 30, 6) opuszcza Jezus tę ziemię, by powrócić do ukochanego Ojca [s.462]

Słowa wypowiedziane przed śmiercią przez kochane i cenione osoby zachowujemy na długo w pamięci. Tym bardziej ostatnie wypowiedzi naszego Zbawiciela nie mogą być zapomniane. Są one bowiem podstawą do głębokiej refleksji nad tajemnicą Odkupienia. Dlatego przypomniałam je czytelnikom pisma "Mariawita".

Oprac. Pelagia Jaworska (Mariawita 1-3/2007) Przypisy
1/ Synopsa, łacińsko-polska czterech Ewangelii, oprac. ks. Eugeniusz Dąbrowski, Pallottinum, Poznań 1955
2/ Zagadnienia biblijne - Jezus Chrystus, ks. Wincenty Zaleski, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1964 (cytowane fragmenty oznaczone prostym drukiem);
"Życie Jezusa Chrystusa" Giuseppe Ricciotti, PAX, Warszawa 1956 (cytowane fragmenty oznaczone kursywą)
Fragmenty Ewangelii wg przekładu ekumenicznego, 2001